Wybierz region

Wybierz miasto

    Wielki błękit

    Autor: MICHAŁ WROŃSKI

    2003-03-28, Aktualizacja: 2004-12-17 23:33 źródło: Dziennik Zachodni

    Kazik uwielbia wodę. Jeszcze jako dziecko, gdy jeździł na kolonie, to nie w góry, nie do lasu, ale koniecznie nad wodę. I właśnie nad wodą zdarzył się wypadek, który na trwałe przykuł go do inwalidzkiego wózka.

    Kazik uwielbia wodę. Jeszcze jako dziecko, gdy jeździł na kolonie, to nie w góry, nie do lasu, ale koniecznie nad wodę. I właśnie nad wodą zdarzył się wypadek, który na trwałe przykuł go do inwalidzkiego wózka. Miał wtedy 14 lat, skończył siódmą klasę. Wakacyjny wypad nad rzekę, skok na główkę... Wypadki potoczyły się błyskawicznie



    Po szpitalnej rehabilitacji trafił do Ośrodka dla Niepełnosprawnych w Borowej Wsi. Przez cztery lata dojeżdżał stamtąd do Liceum Ogólnokształcącego nr 2 na Wirku. Po maturze znalazł pracę w centrali telefonicznej elektrowni Halemba. Dziś Kazik Jasiewicz ma 28 lat i coś takiego w oczach, czego wielu mogłoby mu zazdrościć. To entuzjazm do życia, do ludzi, ale przede wszystkim do nurkowania. Z tym sportem zetknął się po raz pierwszy przed czterema laty na obozie w ośrodku przygotowań olimpijskich w Spale, gdzie Fundacja Aktywnej Rehabilitacji zaprosiła kilku osób zaprzyjaźnionych ze Stowarzyszeniem i Centrum Turystyki Podwodnej Nautica z Krakowa, by zorganizowali krótki kurs dla niepełnosprawnych.




    - Zajęcia trwały tydzień, więc było to raczej tylko takie wstępne zapoznanie. Opowiadali nam o nurkowaniu, pokazywali zdjęcia, slajdy, no i w efekcie porządnie mnie tym zarazili.
    Pół roku później Kazik miał już patent nurka. Rzucił rugby, w które wcześniej grał przez 4 lata. Przeszedł 6-miesięczne szkolenie basenowe w kraju oraz zakończony egzaminem tygodniowy obóz w Chorwacji. W listopadzie 2002 roku dzięki pomocy sponsorów i Stowarzyszenia Nautica spełniło się też jego wielkie marzenie - wziął udział w nurkowej wyprawie do Egiptu.




    - Przed zejściem pod wodę jest omówienie warunków nurkowania w danym miejscu, później pomaga się nam ubrać, wrzuca do wody, a dalej robimy już to, co wszyscy inni nurkowie - zachwycamy się tym, co wokół nas. Oczywiście nigdy nie nurkujemy sami. Towarzyszą nam osoby w pełni sprawne. Nikt nigdzie się nie spieszy. Tu nie ma "wyczynowców". Nurkujemy, żeby coś zobaczyć, dla poczucia pewnej wolności, no a poza tym samo pływanie jest znakomitą formą rehabilitacji.





    Kazik przekonuje do nurkowania również innych niepełnosprawnych. Nie prowadzi wprawdzie samych kursów, ale swoją obecnością potrafi ich przekonać.
    - Spróbować może każdy. Jeśli się nie załamuje, lubi wodę... Ćwiczenia są tak przeprowadzane, że jeśli ktoś nie poradzi sobie za pierwszym razem, to przeprowadza się następne ćwiczenie, a po pewnym czasie wraca do tego niewykonanego.
    Kazik nie ukrywa, że pierwszy etap jest dosyć trudny. Jednak ani jego, ani tych, którzy po nim przyszli na kurs nie trzeba było do niczego przekonywać. Wielki błękit wciąga.

    Sonda

    Jak sądzisz, ile powinien zarabiać prezydent miasta?

    • 3- 5 tysięcy złotych (32%)
    • 2- 3 tysięcy złotych (31%)
    • 5- 10 tysięcy złotych (26%)
    • powyżej 10 tysięcy złotych (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.