Marzenia rozwiały się już w pierwszej serii. Piotr Żyła i Kamil Stoch oddali skoki przyzwoite, ale by myśleć o medalu było to o wiele za mało.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Nadzieje były spore. Treningi, a także kwalifikacje, zdawały się potwierdzać, że duża skocznia będzie dla biało-czerwonych przyjazna. W dodatku Kamil Stoch wjeżdżał na górę w roli obrońcy tytułu mistrza świata i jednego z faworytów do obrony tej pozycji.

Sam konkurs też rozpoczął się obiecująco, bo Klemens Murańka oddał skok, po którym na długo liderował w zestawieniu, a Dawid Kubacki dość szczęśliwie, ale jednak, szybko zapewnił sobie awans do drugiej serii. Zawiódł tylko Aleksander Zniszczoł, stanowiąc żywy dowód na poważną pomyłkę selekcjonera Łukasza Kruczka, który postawił na zawodnika z Cieszyna odsyłając na trybuny najlepszego z biało-czerwonych na normalnej skoczni, czyli Jana Ziobrę. Najlepsze miało jednak przecież dopiero nadejść w postaci Piotra Żyły oraz - a nawet przede wszystkim - Stocha.

Żyła, demonstrujący podczas mistrzostw pozę człowieka znudzonego i sennego, po swojej próbie wskoczył do czołówki, ale z wynikiem nie dającym większych szans na sensacyjne podium. Za to przy Sto-chu działy się rzeczy dziwne. Lider kadry zaliczył tylko 125 metrów, ale tuż po lądowaniu zgasła tablica wyników. Po chwili przy nazwisku Polaka pojawiła się czwórka, co oznaczało, że znalazł się przed Żyłą.

Gdy swój skok oddał Anders Fannemel - na 129 m, co dawało mu miejsce na podium, znienacka Stoch zaczął się... obsuwać w klasyfikacji. Odjęto mu część wcześniej przyznanych punktów i mistrz świata oraz olimpijski nagle znalazł się nie tylko za Żyłą, ale także za Romanem Koudelką. W sumie pierwszą serię zakończył dopiero na dwunastej pozycji (wiślanin zamykał czołową dziesiątkę). Siłą rzeczy Polacy znaleźli się więc w roli odtwórców ról drugoplanowych.

W serii finałowej tak rzeczywi ście było. Żyła utrzymał miejsce w dziesiątce, Stoch nie dał rady do niej wskoczyć. Mistrzostwo przypieczętował rekordem skoczni Severin Freund, srebro wyrwał Gregor Schlierenzauer, a po brąz - z ósmej lokaty! - wskoczył Rune Velta.

Jedno miejsce w dziesiątce, czterech zawodników w drugiej serii to wynik przyzwoity, ale - biorąc pod uwagę rozbudzone apetyty - nieco rozczarowujący. W dodatku do tradycyjnego problemu, czyli obsady czwartego miejsca w konkursie drużynowym, Kruczek sam dołożył sobie komplikację. Kubacki i Zniszczoł nie błysnęli, a Ziobro został wyprowadzony z równowagi odsunięciem od składu.

- Nawrzucałem trenerowi - miał nawet powiedzieć w jednym z wywiadów.

Generalnie jednak i tak po dwóch przekłutych balonach w konkursach indywidualnych, o medalu w drużynówce nikt już zapewne mówić nie będzie.

Konkurs skoków na skoczni HS 134. 1. Severin Freund (Niemcy) 268,7 pkt (134 m/135,5 m), 2. Gregor Schlierenzauer (Austria) 246,4 (128/130), 3. Rune Velta (Norwegia) 242,9 (126,5/128,5).... 9. Piotr Żyła 229,8 (123/121,5), 12. Kamil Stoch 225,0 (125/124,5), 20. Klemens Murańka 205,6 (123/113,5), 29. Dawid Kubacki 188,7 (115,5/115,5)... 40. Aleksander Zniszczoł 80,6 (110)

Kombinacja norweska (HS 134+10 km) 1. Bernhard Gruber (Austria_ 22:45,8, 2. Francois Braud (Francja) strata 11,9, 3. Johannes Rydzek (Niemcy) - 14,9

Sport

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!