Ostre hamowanie A1 w Pyrzowicach

To już koniec marzeń o autostradzie A1, która w woj. śląskim miała być ukończona przed Euro 2012. Drogowcy definitywnie odrzucili właśnie projekt budowlany 180-kilometrowego odcinka trasy od Pyrzowic do Strykowa w województwie łódzkim.

W dostarczonym przez polsko-hiszpańskie konsorcjum Autostrada Południe dokumencie znaleźli taką masę błędów, że prościej będzie ponownie przygotować go od podstaw aniżeli wprowadzać do oryginału kolejne poprawki.

Oznacza to, że po czternastu miesiącach, jakie minęły od podpisania umowy z niedoszłym koncesjonariuszem trasy, wróciliśmy do punktu wyjścia. Nie ma ani projektu, ani pozwolenia na budowę, ani nawet wykonawcy. Za nadrabianie tych zaległości zapłaci państwo (czyli każdy z nas), gdyż wobec mizernych efektów współpracy z prywatnym partnerem w rolę inwestora dla tego odcinka A1 wcieli się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

Prace nad nowym projektem pochłoną co najmniej pół roku, a zatem budowa tego odcinka autostrady, w najlepszym razie, rozpocznie się wiosną 2011 r. - dwanaście miesięcy później niż planowano. Kiedy się zakończy? Nie wiadomo. Według optymistycznych prognoz w 2015 r.

- Będziemy starać się, by przynajmniej niektóre odcinki były gotowe w roku 2012 - próbuje pocieszać kierowców Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA.

W tej sytuacji ruch samochodowy z centrum naszego regionu do Częstochowy i dalej na północ kraju po staremu odbywać się będzie przeładowaną do granic możliwości krajową "jedynką".

- Słowo skandal to w tej sytuacji bardzo łagodne określenie. Częstochowa zostanie rozjeżdżona przez ciężarówki. Musimy żądać jako rekompensaty bezpłatnej obwodnicy miasta - nie kryje zdenerwowania częstochowski radny Marcin Maranda.
∨ Czytaj dalej



Słaba to pociecha, ale drogowcy obiecują, że całym, ponad 92-kilometrowym odcinkiem z Pyrzowic do czeskiej granicy w Gorzyczkach będzie można pojechać w kwietniu 2012 roku.




Autostrada z Pyrzowic dopiero w 2015 roku, jak dobrze pójdzie

Fatum ciąży nad autostradą A1. Po tym, jak w styczniu okazało się, że wybrany w przetargu budowniczy i zarazem koncesjonariusz odcinka z Pyrzowic do Strykowa (woj. łódzkie) nie ma pieniędzy na realizację inwestycji, teraz wyszło na jaw, że pozostawiony przez niego projekt budowlany nadaje się tylko do kosza. Prawidłowo przygotowany dokument dawał jeszcze cień szans na ukończenie trasy przed Euro 2012. Teraz nie wierzą w to już nawet sami drogowcy.

Przez kilka ostatnich tygodni Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad sprawdzała projekt budowlany, jaki zostawiło im hiszpańsko-polskie konsorcjum Autostrada Południe. W styczniu ubiegłego roku strona rządowa podpisała z nim umowę na zaprojektowanie, budowę i 35-letnie zarządzanie 180-kilometrowym odcinkiem A1 z Pyrzowic do Strykowa (odcinek Częstochowa - Stryków miał być gotowy przed rokiem 2012, reszta dwa lata później). Ze współpracy nic nie wyszło, ale drogowcy pocieszali się, iż dostarczony przez niedoszłego koncesjonariusza projekt budowlany pozwoli innemu wykonawcy rozpocząć budowę bez większego poślizgu. Im dłużej zagłębiali się jednak w lekturę tego dokumentu, tym bardziej gasł ich optymizm. Okazało się, że projekt nie jest w pełni zgodny z wymogami decyzji środowiskowej, wydanej dla tego odcinka trasy (zbiorniki retencyjne zostały ulokowane zbyt blisko przejść dla zwierząt), brakuje w nim wymaganych uzgodnień z samorządami, przez teren których przebiegać ma autostrada, a na dodatek trzeba poprawić pewne zapisy dotyczące samej konstrukcji drogowej i obiektów mostowych. Kolejne korekty, jakie na żądanie drogowców wprowadzane były do projektu, niewiele zmieniły.

- Aby można go zrealizować, trzeba by do niego wprowadzić tyle dalszych poprawek, że uznaliśmy to za bezcelowe. Prościej będzie zlecić wykonanie zupełnie nowego projektu - powiedział nam wczoraj Marcin Hadaj, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Jak dodaje, przetarg na to zadanie zostanie ogłoszony w ciągu najbliższych kilku tygodni, a skonstruowany będzie wedle zasady "projektuj i buduj".

- W ramach jednego przetargu chcemy wyłonić zarówno projektanta, jak i wykonawcę danego odcinka. Liczymy więc na to, że do przetargu przystąpią konsorcja projektowo-budowlane. Finansowanie inwestycji bierze na siebie strona państwowa - wyjaśnił Hadaj.

Drogowcy tym razem nie chcą polegać tylko na jednym kooperancie, dlatego też cały 180-kilometrowy odcinek zostanie podzielony na mniejsze fragmenty. Dla każdego z osob-na zostanie przeprowadzony przetarg, a zatem każdy kawałek może mieć innego wykonawcę. Drogowcy liczą, że jeśli postępowanie przetargowe nie utknie wśród protestów i odwołań przegranych oferentów, to podpisanie umów ze zwycięzcami przetargów nastąpi w trzecim lub czwartym kwartale tego roku. Dopiero wtedy można będzie wystąpić do wojewody o wydanie pozwolenia na budowę.

- Od momentu otrzymania kompletnego wniosku mamy 65 dni na jego rozpatrzenie - mówi Piotr Mikołajec, zastępca dyrektora Wydziału Inwestycji Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Podkreśla zarazem, iż aby wniosek uznać za kompletny, musi on również zawierać dokumenty potwierdzające prawo własności do wszystkich gruntów, przez które przebiegać będzie autostrada.

- Do wykupienia zostało nam może jeszcze kilka, kilkanaście działek. Kwestie własnościowe nie powinny więc być problemem - przekonuje Marcin Hadaj.
Nawet jeśli ma rację, to i tak konkretne prace na placu budowy autostrady A1 rozpoczną się na północy naszego regionu dopiero na przyszłą wiosnę - dokładnie z rocznym poślizgiem w stosunku do pierwotnych założeń.

- Nie wierzę, że opóźnienia będą takie, jakie zapowiada GDDKiA. Jeśli inwestycja zostanie podzielona na kilka odcinków, na które będą osobne przetargi, to jestem pewien, że trzeba będzie dołożyć jeszcze dwa lata - ponuro prognozuje częstochowski radny Marcin Maranda. Jak dodaje, poślizg w budowie autostrady przy równoczesnym braku obwodnicy dla Częstochowy skończy się kompletnym paraliżem komunikacyjnym tego miasta. Do tego trzeba doliczyć jeszcze zwiększone ryzyko stłuczek i wypadków. Dotyczy to zresztą całego regionalnego odcinka krajowej "jedynki". Z danych, jakie w latach 2006 - 2008 zebrała Fundacja Rozwoju Inżynierii Lądowej wynika, iż na DK 1 między Dąbrową Górniczą a Częstochową (43 km) życie straciło 39 osób, a 49 zostało ciężko rannych, co kwalifikuje ten odcinek do kategorii dróg o dużym stopniu ryzyka społecznego.




Michał Wroński, Janusz Strzelczyk Michał Wroński, Janusz Strzelczyk
źródło: Dziennik Zachodni

Komentarze (22)

avatar
avatar
ober (gość)

...polska boi sie przyznac do pedofilow w sutannach a macie ich niemalo.Dzieci w polsce byly molestowane zawsze i teraz tez sa.

avatar
prc (gość)

a gdzie sie podziała wasza waluta narodowa skoro miała takie pokrycie w tych rezerwach. Naprawde myslałem ze niemcy sa bardziej rozsadni i nie popadajacy w chichot niemieckiej propagandy musicie sie wziąść do roboty bo niedługo i na chińskie produkty wam braknie

avatar
luki (gość)

Dziadowskie konsorcjum Autostrada Południe, powinno się zakazać takiej firmie brania udziału w następnych przetargach i powinni wypłacić państwu odszkodowanie, ale pewnie GDDKiA nie zabezpieczyła się na taka sytuacje, ręce opadają...

avatar
Ginter (gość)

rozpadają sie niemcy nie potraficie wyciągać wniosków z historii nawet wam czarne flagi i koszule nie pomogą to jest fakt niemiaszki cofacie się juz od 1994r mozesz zapytac niemieckich pedofilów w sutannach

avatar
wessi (gość)

by kupować swoja ziemie jeszcze za taka kasę a podejzewam że jeszcze długo długo nrd bedzie sie wam czkawka odbijać

avatar
z UE (gość)

rozpada ta wolna i sprawiedliwa,nie umiejaca sobie z niczym dac rady - Polska.Jak sie jest zebrakiem w europie i pajacem na politycznej estradzie nalezy pomyslec o zmianie flagi narodowej.Moze to potraficie polaczki.

avatar
ober (gość)

..niemcy maja potezne rezerwy zlota w banku narodowym, poza tym kupili NRD za 600 miliardow marek, poza tym podarowali polsce 10 miliardow marek dlugu pokomunistycznego.A co polska? Biedny maly karzelek z krzywymi nogami.

avatar
dr hans (gość)

Bilet w jedną stronę, bilet bez POwrotu!
Ukończysz 70 lat!
I wystarczy!
Młodzi, wykształceni, z dużych miast i jeszcze...zdrowi zapewne b. szybko przyswoją sobie holenderski POstęp!
I starsze pokolenie do piachu!
Nie ma zmiłuj!
Rostowski musi oszczędzać!
Te dziurę budżetową trzeba czymś zapchać!
Kraj rządzony przez PO musi stać się wypłacalny!, musi odzyskać płynność finansową!
Musi odzyskać zaufanie banku światowego!
Więc najprościej na ludziach starszych, schorowanych, kalekich!Koszt ich utrzymania, leczenia jest wszak obciążeniem dla pani Kopacz, NFZ, dla premiera Tuska!
to jaki to będzie problem dal nich uchwalić ustawę na wzór holenderski o eutanazji!

avatar
rewizor (gość)

pod polskim adresem internetowym nosi nazwę Forum Obywatelskiego Rozwoju. Strona http://www.for.org.pl podaje, że FOR rozpoczęło swoją działalność we wrześniu 2007 r. (a więc na miesiąc przed wyborami do Sejmu) i jest rzekomo instytucją niezależną. CO TO ZA FUNDACJA I KTO JĄ FINANSUJE ???

avatar
bul-bul (gość)

...nie zapominaj o tym zeniemcy maja w banku narodowym 500 miliardow rezerwy w zlocie.Unia chce zachamowac eksport towarow niemieckich bo inne panstwa europejskie nie nadazaja za rozwojem niemiec.

avatar
Roz (gość)

niech jadą kręcić lody w Boliwii, Ekwadorze, Afganistanie, tam więcej nakręcą- a są bardzo nachalni.

avatar
Sabine Kinkartz (gość)

Rząd chce wydać w tym roku 320 mld euro.Astronomiczny długu państwa dzisiaj to 1,7 bln euro.Zadłużenie, przeznaczone na ratowanie banków,przewidziane na sfinansowanie programów pomocy 123 mld euro.Dotychczasowy rekord w wys. 40 mld euro wynosił w związku ze zjednoczeniem niemiec.Planowane na 2010 rok wydatki socjalne rządu wyniosą 177 miliardów euro - to aż 54 procent całego budżetu niemiec.Koniec państwa opiekuńczego musimy zasiłek dla bezrobotnych II obniżyc z 400 do 270 euro+koszty czynszu dla siedmiu milionów bezrobotnych niemców,zaczyna się okres poważnych oszczędności. Dotyczyć ma to wydatków socjalnych, które stanowią lwią pozycję w budżecie państwa.Świadczenia emerytalne to także gros rządowych wydatków 80 mld euro rocznie a emerytów lawinowo coraz wiecej.

avatar
ogurek (gość)

Monika Richardson (37 l.) jako nastolatka żyła w przeświadczeniu, że seks i współżycie to coś bardzo grzesznego dzisiaj zmieniłam zdanie i będzie uczyć na czym polega akt seksualny i zrobię w TV lekcję nakładania prezerwatywy na banana. Czego ta baba jeszcze nie wymyśli żeby o niej
napisali??? żenada, kosztem dzieci się lansowac.

Wybierz kategorię