Strategia: zwolnić 17 tysięcy górników

Aldona Minorczyk-CichyZaktualizowano 
DZ
Kompania Węglowa zwolni w ciągu najbliższych siedmiu lat 17 tysięcy górników! To oznacza, że ze spółki odejdzie co czwarty zatrudniony. Do końca 2011 roku wstrzymane zostanie prawdopodobnie także wydobycie w kopalni Halemba. Takie zapisy znalazły się w strategii spółki na następne 10 lat.

Marceli Morawski, szef WZZ Sierpień 80 w rudzkiej kopalni, i inne związki działające w spółce nie zamierzają składać broni bez walki: - Jesteśmy na takim etapie sporu zbiorowego, że w każdej chwili możemy rozpocząć strajk - mówi Morawski. Wczoraj nad strategią spółki obradowała jej rada nadzorcza. Nakazano zarządowi wprowadzić pewne uzupełnienia (m.in. w sprawie Halemby), ale podkreślono, że rada zgadza się z zasadniczymi założeniami strategii. Słowem - spółka musi oszczędzać.

- Jeśli chodzi o kierunki strategii, zgadzamy się z nimi. Wymaga ona jednak pewnych uzupełnień. Nie ujawniamy, czego te uzupełnienia dotyczą - mówi Aleksandra Magaczewska, przewodnicząca rady nadzorczej i dyrektor departamentu górnictwa w Ministerstwie Gospodarki. Dodaje, że następne posiedzenie rady będzie pod koniec sierpnia.

Zachęca związkowców do współpracy. Ci jednak grożą protestami i strajkami: - Decyzja rady jest dla nas jednoznaczna. Nie możemy tracić czasu. W czwartek spotykamy się z innymi związkami z Kompanii i uzgadniamy działania - podkreśla Jarosław Grzesik, szef Solidarności w Kompanii.

Wtóruje mu Wacław Czerkawski, wiceszef ZZ Górników w Polsce: - To, co się proponuje, to nie jest strategia rozwoju, a raczej - zwijania spółki. Dla nas to program nie do przyjęcia. Jeśli się nie dogadamy, będzie gorąco - ostrzega.

Dokument, który narobił tyle zamieszania to "Strategia rozwoju i funkcjonowania Kompanii Węglowej SA w latach 2010-2015 z perspektywą do roku 2020". Ma ona zmniejszyć koszty, zracjonalizować wydatki i przystosować spółkę do warunków rynkowych. Pierwsze półrocze Kompania - największy pracodawca górniczy w Europie - jako jedyna spółka węglowa, zamknęła wielomilionową stratą, której wysokości nie ujawnia. Jej przychód wyniósł w tym czasie 4,7 mld zł (rok wcześniej 5 mld zł). Rzecznik firmy Zbigniew Madej zapewnia jednak, że spółka ten rok zakończy na plusie.

Wyniki Kompanii obciążają m.in. nierentowne kopalnie, przede wszystkim Halemba w Rudzie Śląskiej. Tylko w 2009 roku przyniosła ona 323 mln zł strat. Co miesiąc niemal 10 mln zł strat generuje też kopalnia Silesia w Czechowicach-Dziedzicach, która jeszcze w tym roku ma być sprzedana czeskiemu inwestorowi.

Związkowcy z Kompanii nie zgodzą się na likwidację kopalni Halemba

Górnicze centrale związkowe zapowiadają, że w proteście przeciwko planom zapisanym w "Strategii rozwoju i funkcjonowania Kompanii Węglowej SA w latach 2010-2015 z perspektywą do roku 2020" podejmą wszystkie kroki przewidziane ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych do akcji strajkowej włącznie. Nie pozwolą na likwidację kopalń i zwolnienie 17 tysięcy pracowników. - Kolejne reorganizacje sposobu zarządzania zamiast przynosić poprawę funkcjonowania spółki, pogłębiają chaos organizacyjny - podkreślają związkowcy.

Najbardziej zażarty bój związkowcy toczą o zachowanie Halemby w Rudzie Śląskiej. Trzy lata temu kopalnię połączono z Polską-Wirek. Z Wirka do Halemby przeszli wszyscy pracownicy powierzchni. Zapewniano ich wtedy, że w Halembie już zostaną.

Obecnie w połączonym zakładzie pracuje około 5000 osób z czego ponad 900 to pracownicy powierzchni (przeróbki, warsztatu elektrycznego, warsztatu mechanicznego). To tej ostatniej grupie zagrażają zwolnienia. Pracownicy dołowi znajdą zatrudnienie w innych kopalniach spółki.
Jak się dowiedzieliśmy, rada nadzorcza Kompanii poprosiła wczoraj zarząd o uzupełnienie strategii o informacje dotyczące Halemby. W tej sprawie pracuje zespół powołany przez minister Joannę Strzelec-Łobodzińską, w którego skład wchodzą nie tylko osoby z zarządu Kompanii, ale też związkowcy. Zamówiono także ekspertyzy naukowe. Z decyzją o przyszłości zakładu trzeba poczekać do zakończenia tych prac i uzyskania odpowiedzi na zadane pytania.

Jednak związki działające w Halembie już zwarły szeregi. Na masówkach informowały górników o wszystkich zagrożeniach. Podkreślają, że nie wszystkie wskaźniki wskazują, że kopalnię trzeba zamknąć. Ich zdaniem koniunktura w górnictwie na pstrym koniu jeździ: - To, że pracujemy na dole, nie oznacza, że jesteśmy ciemni i wolno nam wciskać kit - irytują się górnicy. Wacław Czerkawski, wiceszef ZZ Górników w Polsce, na likwidację Halemby się nie zgadza i powtarza, że jedynym kryterium, które może decydować o likwidacji jakiejś kopalni jest wyczerpanie się złoża. - Ten zakład trzeba naprawić, bo koszty społeczne likwidacji mogą być zbyt duże. Pracę straci kilka tysięcy osób - stwierdza związkowiec.

Przyszłość kopalni poznamy pod koniec września. Zakład przyniósł już miliard złotych strat i jest kulą u nogi Kompanii Węglowej. Jego zamknięciu sprzeciwiają się jednak związki zawodowe. Dwukrotnie w tej sprawie protestowały. Przygotowały też projekt naprawczy, który ocenią niezależne placówki naukowo-badawcze.
- Kompania zleciła przygotowanie raportu ośrodkowi naukowemu, my - ekspertom z Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Nie sądzę, by te opinie były dla nas negatywne. Halemba ma złoża i ma perspektywy co najmniej na 30 lat - mówi Marceli Morawski, szef kopalnianego WZZ Sierpień 80.

Związkowcy sprzeciwiają się także zmniejszeniu w przyszłości wydobycia o 7 milionów ton rocznie (z 41 mln ton w tym roku do 34 mln ton w 2015 r.).
Rok temu do Polski wjechało 10 mln ton węgla z Rosji, Czech i Kolumbii, czyli co siódma tona, jaką wykorzystaliśmy w elektrowniach, hutach i ciepłowniach. Dlaczego elektrownie wolą sprowadzać surowiec z daleka, zamiast kupować go na miejscu?

Zdaniem prof. Andrzeja Barczaka z Akademii Ekonomicznej odpowiedź jest prosta . - Nasz węgiel jest drogi. Mimo zmian, jakie przeprowadzono w górniczej branży, spółki są źle zarządzane, mają wyśrubowane koszty stałe i zarobki, zaś reformy, w tym prywatyzacja, paraliżowane są przez związkowców - podkreśla profesor Barczak.

Koszty w dół

Gdy w 1999 roku w górnictwie pracowało 188 tysięcy osób, branża miała 15 mld zł długów.

Rząd Jerzego Buzka podjął się naprawy górnictwa: likwidacji części kopalń, zmniejszenia zatrudnienia o połowę i ograniczenia wydobycia. Trzy lata później w kopalniach pracowało już 40 tysięcy osób mniej.

W następnych latach zatrudnienie ograniczono o kolejne 20 tysięcy osób. Potem pojawiła się koniunktura na węgiel i na krótko liczba górników wzrosła. Cena tony sięgała 200 dolarów. Obecnie jest o połowę niższa.

W górnictwie pracuje teraz 120 tysięcy osób. Ich średnie zarobki brutto wraz z nagrodami i dodatkami przekraczają 5000 zł.

Branża jest niedoinwestowana. Spółki węglowe są w trakcie przekształceń struktury, łączenia zakładów, obniżania kosztów i inwestowania.

Wideo

polecane: Flesz: Czy grozi nam katastrofa klimatyczna?

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3