Tak świętowali wczoraj śląscy działacze Platformy Tak świętowali wczoraj śląscy działacze Platformy

Tak świętowali wczoraj śląscy działacze Platformy. (© fot. Lucyna Nenow.)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Bronek, Bronek, Bronek! - krzyczeli wczoraj rozradowani działacze śląskiej Platformy Obywatelskiej. Chwilę po tym, jak telewizja podała wstępne, korzystne dla Bronisława Komorowskiego wyniki wyborów prezydenckich, ulokowany w katowickim Rondzie Sztuki sztab PO przypominał piłkarski stadion po efektownej bramce.

Politycy skakali z radości, padali sobie w ramiona, a stojący na podeście poseł Jarosław Pięta niczym champion Formuły I na podium postraszył gości otwieranym szampanem. Grzmiało gromkie "dziękujemy", ale można było też usłyszeć buńczuczne "na kolana". Do pełnego odtworzenia atmosfery mundialu brakowało tylko wuwuzeli. Radość była tym większa, że atmosfera w sztabie przed ogłoszeniem wyników była raczej niepewna.

- Podawane w ciągu dnia informacje na temat frekwencji mogły budzić emocje, tym bardziej, że wedle danych z godziny 17 największa frekwencja była w regionach stanowiących tradycyjne zaplecze Jarosława Kaczyńskiego - przyznał poseł Jacek Brzezinka.

- Ja wręcz byłem przygotowany na przegraną Bronisława Komorowskiego - nie ukrywał Piotr Spyra z Zarządu Województwa Śląskiego. Większym optymistą był wojewoda Zygmunt Łukaszczyk, który od początku typował na minimalne zwycięstwo kandydata Platformy.

- Pięć lat temu sondaże uśpiły nas i w efekcie przegraliśmy, teraz zmniejszająca się różnica między oboma kandydatami dodatkowo nas zmobilizowała. Na własne oczy widziałem masę samochodów, jadących dziś po południu od strony Beskidów do Katowic. Ludzie skracali sobie weekend, aby zagłosować. To, jaką różnicą Komorowski wygrał, jest już w tym momencie mniej istotne. To tak jak w piłce - nieważne kto strzela bramkę, ważne, aby drużyna wygrała - podsumował Łukaszczyk.

Silną mobilizację szeregów Platformy podkreślali zresztą wszyscy jej działacze. Wszyscy też zgodnie przyznawali, iż pokonanie Jarosława Kaczyńskiego nie przyszło łatwo.

- Po tragedii z 10 kwietnia musieliśmy całkowicie zmienić swój pomysł na kampanię. O ile wcześniej planowaliśmy odnieść się do złej prezydentury Lecha Kaczyńskiego, to po tym, co się stało, musieliśmy skupić się na promocji pozytywnych cech naszego kandydata. Wykonaliśmy w tym celu ogromną pracę. Osobiście rozdałem więcej ulotek Bronisława Komorowskiego aniżeli swoich własnych w ciągu dwóch kampanii do wyborów parlamentarnych - ocenił poseł Marek Wójcik.

Czym Bronisław Komorowski - w opinii swych klubowych kolegów - przeważył szalę zwycięstwa na swoją korzyść? Najczęściej wskazywano jego przewidywalność, skłonność do kompromisu oraz niekonfliktowość. - Poza tym Komorowski nie farbował swojej postaci. Pokazał się takim, jakim jest - dodał poseł Jan Rzymełka, wskazując zarazem, iż kampania upłynęła w atmosferze swoistego plebiscytu.

- Kandydaci pokazywali się jakby walczyli o urząd premiera, a nie prezydenta. To niestety wynika z tego, że spora część ludzi nie wie, co tak naprawdę może prezydent - ocenił Rzymełka.

Wśród fetujących zwycięstwo Bronisława Komorowskiego działaczy PO znalazł się między innymi były marszałek województwa śląskiego, a obecnie eurodeputowany - Jan Olbrycht. - Zwycięstwo Komorowskiego sprawiłoby, że wielu osobom w Europie kamień spadłby z serca. Obecny rząd stara się być twardym w rozmowach z Brukselą, ale jednocześnie cały czas pokazywać swą proeuropejskość i prezydentura Bronisława Komorowskiego oznacza wsparcie dla takiej właśnie polityki. A jest przecież pewna różnica między dążeniem do tego, by Polska była silna w silnej Europie oraz postulatem, aby Polska była najsilniejsza w Europie - komentował Olbrycht. Przekonywał też o pozytywnych konsekwencjach takiego wyboru dla naszego regionu. - Można będzie spokojnie pracować, bez niepotrzebnych emocji i bez grania sprawami regionalnymi dla własnych celów politycznych - planował Olbrycht. Przestrzegł jednak swych klubowych kolegów przed nadmierną euforią. - To zwycięstwo zobowiązuje nas do konkretnych działań. Padły z naszej strony pewne obietnice i teraz każdy może powiedzieć: sprawdzam - podkreślał .

Po godzinie 23 nastroje nie były już tak optymistyczne. Państwowa Komisja Wyborcza po przeliczeniu głosów w połowie lokali wyborczych podała, że na prowadzenie wysunął się Jarosław Kaczyński. Okazało się, że zdobył 50,41 proc. głosów, Komorowski zszedł z prowadzenia na drugie miejsce (49,59). Czy ta przewaga się utrzyma, okaże się dopiero po sprawdzeniu wszystkich głosów.







Wiadomości

Komentarze (10)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

racz Nam dać Panie (gość)

Najwyższa pora dogać sie z Rosją w sprawie Białorusi, by wcisnąć im polaków z polski B, tej Kaczyńskiej i bedzie wieczny odpoczynek

zaprawde, Pan naszym zbawicielem (gość)

Albo ten ich najważniejszy lotnik Lech Kaczyński, ten to dopiero miał władze na pokładzie TU 154 aż miło było w ten dzień wieczorny 10 04 2010 do całkowietego potwierdzenia a teraz miód czas zacząć spijać

ja (gość)

żółć się wylewa. Jeszcze nie zaczął a już zły, jak to jakubiak mówiła śmieszna i coś tam jescze a ja się cieszę

wyborca (gość)

Na Żywiecczyźnie, z wyjątkiem samego Żywca, wygrał Pan Kaczyński. Najśmieszniejsze jest to, że w gminie Ślemień, gdzie wójtem jest szefowa powiatowych struktur PO, Pan Kaczyński zdobył prawie 70% poparcie! Ale heca! Dobrze, że PO stawia w powiecie żywieckim na odpowiednich ludzi.