Łukasz Rudnik, trębacz z Rudy Śląskiej, gra hejnał na wieży Kościoła Mariackiego pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Krakowie

Redakcja
Udostępnij:
Co godzinę z północnej wieży słynnego w całym świecie kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Krakowie płyną dźwięki hejnału mariackiego. Wygrywany jest obecnie przez każdego z siedmiu hejnalistów trębaczy z Państwowej Straży Pożarnej. Do ich grona niedawno dołączył pochodzący z Rudy Śląskiej Łukasz Rudnik.

W kościele Mariackim w Krakowie pojawił się nowy hejnalista. To Łukasz Rudnik z Rudy Śląskiej

Co godzinę z północnej wieży kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Krakowie płyną dźwięki hejnału mariackiego. Wygrywany jest przez trębaczy z Państwowej Straży Pożarnej. Do ich grona niedawno dołączył pochodzący z Rudy Śląskiej Łukasz Rudnik.

Kiedy wspina się na 81-metrową wieżę kościoła Mariackiego w Krakowie, pokonuje 272 stopnie. Trwa to średnio od 2 do 3 minut. Podczas dwudziestoczterogodzinnej służby co godzinę wygrywa znaną melodię. Dawniej straż czuwająca nad bezpieczeństwem miasta, ostrzegała mieszkańców o zbliżającym się niebezpieczeństwie właśnie za pomocą hejnału. Dziś nie pełni on już swojej roli, stanowi za to jeden z symboli Krakowa.

O każdej pełnej godzinie grany jest na cztery strony świata. Wszystko jest tu skrupulatnie zaplanowane. Jak zdradza Łukasz Rudnik, najpierw słyszymy automatyczne dzwony kwadransowe. Jeżeli biją jeden raz, oznacza to, że minęło 15 minut, jeśli dwa razy – 30 minut, 3 razy – 45, a gdy zabrzmią cztery razy, obwieszczają pełną godzinę.
– Wtedy też wybijamy dzwonem liczbę uderzeń adekwatną do aktualnej godziny. Następnie kierujemy się do okna. Pierwszy raz gramy w stronę Wawelu, dla króla (kierunek południowy), drugi raz – na zachód, w stronę magistratu, dla burmistrz, trzecie wykonanie jest dla gości, czyli w kierunku północnym, w stronę Bramy Floriańskiej, a ostatnie – na wschód, dla Komendanta PSP - wylicza rudzianin. To nie wszystkie zadania hejnalisty. - Do naszych obowiązków należy nie tylko granie hejnału co godzinę. Reprezentujemy też miasto na różnych imprezach odbywających się w Krakowie, a w każdą pierwszą sobotę miesiąca o godzinie 21.37 gramy „Barkę” – podkreśla młody muzyk. Hejnaliści zobligowani są również do grania innych melodii religijnych i historycznych podczas określonych uroczystości.

Łukasz Rudnik posiada śląskie korzenie. Urodził się w Mikołowie, ale jego rodzina pochodzi z Rudy Śląskiej, gdzie i on mieszka do dziś, choć z przerwami, ponieważ kiedy uczył się w Katowicach - mieszkał w internacie, a na czas studiów przeniósł się do Krakowa.
Ukończył Państwową Szkołę Muzyczną I stopnia im. Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego w Rudzie Śląskiej, a później zdecydował się kontynuować muzyczną edukację już w Katowicach. – Zaczęło się od trąbki i to zupełnie przypadkowo – zdradza Łukasz Rudnik i dodaje: - Kiedy byłem jeszcze w przedszkolu, pewnego dnia odwiedziła nas pani ze szkoły muzycznej i zaprosiła do udziału w rekrutacji. Podała nam dwie daty, ale ja zapamiętałem tylko tą drugą. Niestety. Chciałem grać na gitarze, więc zdecydowałem się na udział w dniu otwartym. Kiedy z tatą przyszliśmy do szkoły, okazało się, że jest już za późno. W klasie gitarowej nie było ani jednego miejsca. Zostały jedynie dwa dla osób chcących grać na trąbce i na klarnecie. Postanowiłem, że mimo wszystko spróbuję. Wtedy wybrałem trąbkę, a z czasem gra na niej bardzo mi się spodobała.

Ciekawość szybko przerodziła się w pasję, a ta w zawód. Jak zdradza świeżo upieczony hejnalista, w jego rodzinie nie ma tradycji muzycznych. Sam przecierał muzyczne szlaki, a dziś może wspólnie grać z młodszą siostrą, która poszła w jego ślady. – Zuzia wybrała szkołę muzyczną, ale nie wiąże swojej przyszłości z muzyką. Do teraz jednak gra na gitarze i śpiewa – zaznacza muzyk i dodaje: - Początkowo traktowałem grę na trąbce jako przygodę – tak samo jak grałem w piłkę nożną, czy realizowałem inne pasje. Takim momentem kluczowym, który

miał decydujący wpływ na moją przyszłość, był koniec szkoły muzycznej I stopnia. Musiałem zdecydować co dalej. Postanowiłem, że będę kontynuował naukę w Państwowej Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej II stopnia im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, a tam zaczęły się pierwsze poważne koncerty i prestiżowe konkursy muzyczne. – wspomina Łukasz Rudnik. Po ukończeniu szkoły średniej pewną naturalną konsekwencją było podjęcie studiów na Akademii Muzycznej. Rudzianin wybrał tę w Krakowie, a z miastem Kraka związany jest do teraz.

W styczniu minionego roku w mediach pojawiły się informacje donoszące, że krakowska Państwowa Straż Pożarna szuka hejnalisty. - Zanim przystąpiłem do rekrutacji, nigdy nie grałem hejnału. Miałem na koncie typowe zawodowe osiągnięcia jak gra w AUKSO, Filharmonii Śląskiej, czy w Operze Krakowskiej – wyjaśnia Łukasz Rudnik. Kiedy został ogłoszony nabór na hejnalistę, postanowił spróbować swoich sił. – Wiedziałem, jak będzie wyglądało moje życie, gdy zwiążę się z operą czy filharmonią. Kiedy w mediach pojawiły się informacje o rekrutacji, poczułem pokusę, żeby aplikować. Pomyślałem sobie, że to ciekawa oferta pracy, dlatego warto spróbować – mówi. Od pomysłu szybko przeszedł do czynu. W wyścigu o posadę wystartowało 36 osób. – Pierwszy był egzamin z gry na trąbce. Zdało go sześć osób, a ja otrzymałem najlepszy wynik. Jednakże podczas drugiego etapu zarządzono testy sprawnościowe takie, jak do straży pożarnej, a z tymi nie było już tak kolorowo – przyznaje rudzianin. Okazało się, że nikt nie zdał drugiego z egzaminów. Nie trudno zgadnąć dlaczego. To z pewnością pewna generalizacja, ale sprawność fizyczna nie jest domeną muzyków.

Aby dostać się do elitarnego grona hejnalistów, będących członkami Państwowej Straży Pożarnej, trzeba jednak udowodnić swoją sprawność. Wszak nawet wejście na 81-metrową wieżę wymaga pewnej kondycji. W ramach testu sprawności fizycznej przewidziano Beep test, podciąganie na drążku, bieg po kopercie. Sprawdzano też, czy kandydaci nie odczuwają lęku wysokości. Jak testowano czy cierpią na akrofobię? Hejnaliści in spe musieli wejść na wysokość 20 metrów, na drabinę ustawioną pod kątem 75 stopni i z niej zejść. Jeśli sztuka ta powiodła się, test uważany był za zdany. Z kolei podczas rozmowy kwalifikacyjnej trzeba było wykazać się nie tylko swoim bogatym CV, ale też wiedzą z zakresu funkcjonowania ochrony przeciwpożarowej. Nie dzieje się tak bez przyczyny. Hejnaliści, jako członkowie PSP, mogą uczestniczyć też w akcjach straży.

– Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale podczas rozmowy kwalifikacyjnej padło takie pytanie. Komendant zapytał, czy jestem świadomy tego, że jeżeli zajdzie taka potrzeba, to wezmę udział w działaniach PSP – przyznaje muzyk.

Kolejny nabór na stanowisko krakowskiego hejnalisty został ogłoszony wiosną 2021 roku. Tym razem Łukasz nie wziął w nim udziału. Studiował, grał i trenował. To zaprocentowało. Do trzech razy sztuka? I w tym przypadku sprawdziło się to powiedzenie, bowiem trzecią rekrutację PSP w Krakowie ogłosiła we wrześniu. Jesienią rudzianin był na to świetnie przygotowany. – Przez wakacje poprawiłem kondycję i spróbowałem po raz kolejny swoich sił.

Tym razem mi się udało – podsumowuje rudzianin. Obecnie w Krakowie jest siedmiu hejnalistów, a rudzianin rozpoczął swoją wymarzoną pracę na wieży Mariackiej 7 grudnia. – Służba trwa 24 godziny, a następnie mamy 48h wolnego. Ja jestem siódmym, czyli tak zwanym skoczkiem, który łata wszelkie dziury w obsadzie – wyjaśnia Rudnik. Dziś, po miesiącu pracy może pozwolić sobie już na pierwsze oceny. – Jest świetnie! To zdecydowanie inna specyfika pracy niż w filharmonii, czy w operze. Mam nadzieję, że uda mi się ukończyć studia magisterskie i jednocześnie kontynuować pracę na wieży oraz czasem występować w operze czy filharmonii. Nie chciałbym z tego rezygnować – podkreśla. Niebawem, bo już w marcu rozpocznie studniowe szkolenie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie