Ruda Śląska: Weekend upłynął nam na koncertach. Wystąpili m.in.: Universe i Ferajna Makuli

materiały prasowe UM
Urząd Miasta Ruda Śląska
W ostatni weekend odbyło się w mieście kilka festynów. Rudzianie lubią tego typu imprezy. Lubią spotykać się razem, gdy w weekendowe wieczory jest czas na odpoczynek, zabawę i wspólne śpiewanie.

- To wszystko, co tu się dzieje jest dla nas, dla mieszkańców – mówią zgodnie pani Irena, Gabriela i Krystyna, które przyszły 17 czerwca na festyn rodzinny do rudzkiej dzielnicy Czarny Las. – Chcemy więcej takich imprez, gdy jest muzyka, łatwiej żyć, a ludzie chcą być razem – powiedziały nam jeszcze przed rozpoczęciem festynu.

Wspólne biesiadowanie rozpoczęła Orkiestra Dęta KWK Pokój pod dyrekcją Jacka Kampy, potem występowały dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 4, a po nich na scenę weszli mali aktorzy ze świetlicy środowiskowej. Na zakończenie wieczoru wystąpił zespół Universe. Przez całe popołudnie najmłodsi mieszkańcy oblegali dmuchane zamki, stoliki z lodami i cukrową watą oraz wzbudzający wiele emocji tor samochodowy.

– W dzisiejszych czasach, gdy ludzie są przykuci do telewizji i komputera, wyjście do nich z festynem jest formą integracji – podkreśla Henryk Czich lider zespołu Universe. – Tu sąsiad może spotkać sąsiada i odezwać się do niego nie przez telefon i nie poprzez Gadu-Gadu – zauważa Czich.

Dyrygent Jacek Kampa, który wraz z orkiestrą w lipcu będzie grał w Rosji i Czechach, na festynie dyryguje 30-osobowym zespołem i wskazuje na promocję orkiestry, która mimo trudnych czasów, nadal bawi nie tylko Ślązaków. - Pokazujemy tu to, co mamy najlepszego – mówi. – Moim zdaniem takich imprez powinno być więcej. Podczas festynu dajemy możliwość spędzania wolnego czasu w inny sposób, a przy okazji prezentujemy wszystko to, co potrafi orkiestra.

Dzień wcześniej, 16 czerwca na rodzinnym festynie spotkali się mieszkańcy Wirku. Artystów gościła parafia pw. Andrzeja Boboli, gdzie tradycja festynów sięga 1993 roku.

– Na Śląsku zawsze było tak, że przed południem rodzina szła do kościoła, a po południu była razem, spędzała czas nie przy komputerze, ale kosztowała ciasta, które upiekła mama i słuchała opowieści dziadków – mówi proboszcz wireckiej parafii ks. Bogusław Matuła. – Tak budowano wartości, które tworzą rodzinę – podkreśla.

Podczas tego festynu mieszkańcy mogli obejrzeć występy scholi parafialnej, amatorski Teatr Pierro oraz skecze w wykonaniu Ferajny Mariana Makuli. Sobotnie spotkanie zakończyło „Kozanie na gorze” wg. ewangelii św. Mateusza z udziałem chóru parafii św. Barbary pod dyrygenturą Katarzyny Sroki z udziałem Andrzeja Rakoczego i Kornelii Wach.

- Warto się spotykać na festynach, bo tu rodziny są razem – podkreśla Grażyna Dziedzic prezydent miasta, która objęła patronatem festyny w Wirku i Czarnym Lesie i w obydwu uczestniczyła. Na zakończenie niedzielnego festynu prezydent Dziedzic zaprosiła na kolejny festyn – 23 czerwca do Orzegowa. – Zapraszam do Orzegowa, a za dwa tygodnie do Goduli. Zapraszam do wspólnej zabawy po naszemu, po śląsku – zakończyła czarnoleski festyn Grażyna Dziedzic.

Festyn w Czarnym Lesie prowadziła Aleksandra Poloczek z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, która także wskazuje na wartości jakie niosą wspólne spotkania. - Ważne żebyśmy nauczyli się spotykać w większym gronie nie tylko przy okazji ważnych meczów reprezentacji – zauważa. – Często mieszkamy obok siebie, a nic o sobie nie wiemy. Lepiej się żyje, gdy człowiek wie, że nie jest sam, wspólnie żyje się łatwiej.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie